Zygmunt Muszyński był specem od dróg. Te, które zaprojektował, istnieją do dzisiaj. Poznajcie niezwykłą historię jego życia

Tomasz Pruchnicki
Fotografie ze zbiorów rodziny Muszyńskich. Własność Teresy Łuczak
Słoneczne, piątkowe przedpołudnie 1962 roku zapowiadało ładną pogodę na resztę dnia. W kamienicy przy ulicy Krakowskiej 2 (dawniej Zamkowa 4) ten dzień, jak i dwa poprzednie były smutnymi dniami. Pierwszego sierpnia zmarł pan Zygmunt Muszyński inżynier drogownictwa, długoletni kierownik gorlickiego oddziału Państwowego Zarządu Drogowego w Jaśle.

WIDEO: Magnes. Kultura Gazura

O godzinie 13 rodzina i przyjaciele zebrali się w bramie kamienicy, a trumnę z jego zwłokami znosili po schodach z mieszkania na piętrze starzy dróżnicy drogowi, którzy byli kiedyś jego pracownikami. W tym momencie nagle przyszła ulewa, nie pozwalając żałobnikom wyjść z budynku na ulicę. Nawałnica trwała kilkanaście minut. Po ustaniu opadów wszyscy zaczęli wychodzić, gdy przyszła druga fala deszczu. Dopiero po nim kondukt mógł się utworzyć, trumnę umiejscowiono w karawanie, który zawiózł ją do kościoła na nabożeństwo żałobne. Na pogrzeb ludzi przybyło sporo. Rodzina, byli pracownicy, sąsiedzi i jego wieloletni przyjaciel i towarzysz, rówieśnik z lat studiów we Lwowie - inżynier Józef Barut.

Zmarły był nietuzinkową postacią naszego miasta, przez co zasługuje na wspomnienie.
Pierwsze dziewięć lat swojego życia spędził z rodzicami w Ameryce, skąd powrócił z chorą matką do Gorlic w kwietniu 1899 roku. Niebawem kobieta zmarła, a w rok później w Ameryce zmarł ojciec - Stanisław. Wychowaniem osieroconego Zygmunta zajęła się rodzina Wygrzywalskich. Po ukończeniu Szkoły Ludowej w Gorlicach, uczęszczał on do Szkoły Realnej w Krośnie, w której w 1909 roku złożył egzamin dojrzałości. To tam poznał swojego kolegę i przyjaciela Józefa Baruta.

W październiku tego roku został studentem CK Szkoły Politechnicznej we Lwowie na Wydziale Inżynierii. Kolejne państwowe egzaminy zdawał w latach 1912, 1914, aby w 1916 ukończyć studia i podjąć pracę zawodową. Kiedy rok wcześniej na przełomie kwietnia i maja 1915 roku przebywał w Gorlicach, doświadczył głodu i poniewierki, ukrywając się z innymi gorliczanami w piwnicach opuszczonych oraz zniszczonych domów. Po studiach pracował w Brodach, Stanisławowie i Wadowicach jako technik drogowy. Pod koniec 1918 roku złożył egzamin techniczno-administracyjny oraz przysięgę Państwu Polskiemu, podejmując pracę jako starszy komisarz w Jarosławiu, skąd w 1921 roku został przeniesiony do Okręgowej Dyrekcji Robót Publicznych w Krakowie.

Tam poznał Otylię, ożenił się i założył rodzinę. Kiedy w 1925 roku urodziła się im córka Maria, inżyniera przeniesiono do Nowego Targu, powierzając mu stanowisko kierownika Okręgowego Zarządu Drogowego. Po czterech latach pracy w delegacji, w lutym 1929 roku ustanowiono Zygmunta kierownikiem nowoutworzonego Powiatowego Zarządu Drogowego w Gorlicach.

Wraz z żoną i dwiema córkami zamieszkali na piętrze w odziedziczonym po wuju Stanisławie Wygrzywalskim domu czterorodzinnym w Gorlicach przy ulicy Zamkowej 4 (później Krakowska 2).

Jako inżynier budownictwa drogowego i wodnego zajmował się wieloma problemami technicznymi naszego regionu. Plany nowej sieci dróg w powiecie oraz nowe trasy połączeń kolejowych były niejako „dodatkiem” do codziennych obowiązków kierownika PZD. To wtedy rozpoczął projektowanie połączenia kolejowego z Gorlic do Wysowej i Krynicy. Prace projektowe trwały kilka lat, a poprzedzone były wieloma wizytami w terenie, lecz zakończyły się ciekawym rozwiązaniem technicznym, otwierając szlak kolejowy z Gorlic w drugim kierunku. Natomiast odrębne problemy służbowe stanowiło egzekwowanie tak zwanego „szarwarku” czyli przymusowego świadczenia nakładanego na ludność wiejską w postaci robót publicznych, głównie na rzecz budowy i utrzymania dróg, mostów, wałów przeciwpowodziowych i urządzeń wodnych. Były to problemy codziennej administracji i organizacji robót publicznych - niełatwe w odrodzonej ojczyźnie.

Praca w terenie i umiejętność słuchania okolicznych mieszkańców zaowocowała odkryciem przez Zygmunta Muszyńskiego i dostosowaniem dla potrzeb lokalnego drogownictwa kamieniołomów w Bednarce oraz Łosiu. Tańszy materiał pozwolił na szybszą budowę lokalnych dróg i remont istniejących. W 1920 roku droga Nowy Sącz - Gorlice - Jasło - Krosno - Sanok - Lesko - Ustrzyki Dolne - Krościenko (Chyrów ZSRR - oznaczona jako droga nr 18) - miała długość 164,0 km, a droga Gorlice - Konieczna - długość 31,0 km.

W 1930 r. na terenie województwa rzeszowskiego w dobrym stanie znajdowała się jedynie droga podkarpacka Grybów - Gorlice - Jasło - Krosno - Sanok - Lesko - Ustrzyki Dolne - Chyrów, z odgałęzieniem na Miejsce Piastowe - Duklę - Barwinek - granicę państwa. Średnia grubość nawierzchni tłuczniowych w województwie krakowskim w 1930 r. wynosiła 11,3 cm, a zatem ze względów oszczędnościowych i wytycznych ministerstwa była niższa o 3,8 cm od analogicznej grubości z 1926 r., wynoszącej 15,1 cm. Obciążenie dróg państwowych ruchem mechanicznym i konnym, na podstawie pomiarów przeprowadzonych w 1930 r. na drodze Jasło - Grybów wynosiło średnio 495 ton/dobę (mówiąc dzisiejszym językiem to około 23 tiry na dobę…). Najmniejsza szerokość jezdni drogi bitej wynosiła wówczas dla drogi I klasy jezdni 5,0 m, natomiast dla drogi II klasy - 4,0 m.

W okresie II RP w ramach porozumień międzynarodowych, do zadań Wydziału Drogowego należała opieka nad cmentarzami wojennymi ostatniej wojny światowej. W tym celu założono Towarzystwo Polski Żałobny Krzyż, którego nazwę zmieniono następnie na Polskie Towarzystwo Opieki nad Grobami Bohaterów. Inżynier Zygmunt Muszyński był przez kilka lat sekretarzem gorlickiego oddziału tej instytucji.

Wybuch drugiej wojny światowej spowodował ewakuację biura i pracowników do Lwowa, gdzie po wkroczeniu Armii Czerwonej ewakuacja nastąpiła w powrotną stronę.

Przez okres okupacji hitlerowskiej dalej pracował w Wydziale Drogowym w magistracie. Po wyzwoleniu powierzono mu stanowisko kierownika Komunikacji Drogowej w starostwie, aby w 1947 roku powierzyć z kolei stanowisko kierownika Powiatowego Zarządu Drogowego, gdzie po następnych pięciu latach został kierownikiem Wydziału Komunikacji Drogowej Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Gorlicach.

Z tego stanowiska odszedł na emeryturę z końcem czerwca 1958 roku. Wychował kilka pokoleń drogowców, dbając zawsze o przestrzeganie zmieniających się wraz z rozwojem motoryzacji warunków technicznych dla dróg w naszym regionie. Pochowany został na cmentarzu parafialnym w sektorze I - kilkadziesiąt metrów w linii prostej od budynku, w którym mieszkał z rodziną przez lata przy ulicy Krakowskiej 2.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie