Kryte lodowisko i korty. Marzenia się spełniają. Miasto właśnie ogłosiło przetarg, by wybrać wykonawcę inwestycji

Agnieszka Nigbor-Chmura
Agnieszka Nigbor-Chmura
Gorlickie lodowisko ma być podobne do tego w Muszynie
Gorlickie lodowisko ma być podobne do tego w Muszynie UM Muszyna
Udostępnij:
To już koniec z przemoczonymi butami, mokrymi od śniegu siedziskami, a co za tym idzie - ubraniamii, przebieraniem butów pod chmurką, no i zamykaniem lodowiska, bo akurat było zbyt słonecznie i tafla popłynęła. Lekarstwem na dotychczasowe bolączki ma być kryty obiekt - zimą lodowisko, a latem korty. Miasto właśnie ogłosiło przetarg, by wsyłonić wykonawcę inwestycji.

Na lodowisko z ręcznikiem do wytarcia siedziska - takie mieliśmy realia

Rząd żółtych siedzisk, a na nich szaliki, rękawiczki, a pod nimi buty. Niektórym chyba bardzo się spieszyło na ślizgawkę, bo rzeczy wyglądają, jak porzucone. Coś na zasadzie ciśnięcia w kąt plecaka z książkami, bo ważniejsza od tego, gdzie wyląduje, jest dobra zabawa z kumplami. Tak jest tu na co dzień.

- Buty ściągnąć łatwo, ale znacznie trudnej je potem ubrać - mówi pani Anna, mama przedszkolaka, który gdy rozmawiamy, szaleje na lodowisku. - Po dwóch godzinach, przy tej temperaturze, one są po prostu zlodowaciałe i wilgotne - dodaje.

Tym razem przyniosła ze sobą… ręcznik. - Sypie przecież cały czas. Siedziska są mokre, leży na nich śnieg, a na niektórych lodowo-wodna breja. Trzeba gdzieś przysiąść, bo stojąc na jednej nodze, łyżwy ubrać trudno - tłumaczy. - Dziecko, to nie czapla - próbuje żartować.

Też mówi o zadaszeniu. Nawet nie takim nad całą płytą lodowiska, tylko nad wspomnianymi ławkami. Żeby przynajmniej były suche i żeby było miejsce na buty, torbę z łyżwami czy grubą kurtkę, jeśli ktoś się przebiera. - Żadna wielka konstrukcja, daszek nad głową - pokazuje rękoma.

Zaporą była gotówka, a raczej jej brak

Trzy lata temu, gdy w sprawie lodowiska i najpilniejszych jego potrzeb próbowaliśmy na prośbę rodziców interweniować w Ośrodku Sportu i Rekreacji w Gorlicach i u przewodniczącego Rady Miasta Roberta Ryndaka, wszyscy rozkładali ręce. Choć pomysłów była moc, zwyczajnie blokadą był brak gotówki.

Mariusz Duszowicz, szef OSiR opowieści rodziców przyjmował, nie przerywał, trochę może nawet podzielał.

- Zadaszenie nad całą płytą lodowiska rozwiązałaby nie tylko kwestię, o której mówią rodzice - mówił wprost.

Miał na myśli na przykład topnienie płyty, gdy temperatura wzrasta albo zbierania się wody, gdy pada deszcz. W sezonie zimowym jak wiadomo, bywa różnie, a dach nad płytą pozwalałby jeździć niezależnie od tego, co dzieje się na niebie.

Robert Ryndak, przewodniczący Rady Miasta, twierdził wtedy, że temat lodowiska zna, że jest on ciągle żywy. Rozkładał jednak ręce: kasa nas trzyma. - Sami nie udźwigniemy - Nie pozostaje nic innego, jak szukać programów zewnętrznych. To jednak wszystko melodia przyszłości. Nawet nie wiadomo jak dalekiej - dodał.

Okazuje się, że fortuna zaczęła sprzyjać burmistrzowi Gorlic, jeśli chodzi o inwestycje w sport, a dotacje wciąż płyną dużym strumieniem. Najpierw był remont basenu otwartego, potem ulicy Sportowej, dobiega końca budowa boiska ze sztucznej trawy, a do końca roku zakończą się prace przy wymianie ogrodzenia stadionu. Do tego żużlową bieżnię wokół stadionu zastąpi poliuretanowa, a w tym roku ruszy projektowanie i budowa hali lodowiska i kortów, ale też wyczekiwany remont otwartego kąpieliska. Gdyby zliczyć wszystkie wydatki na obiekty OSiR, to prekroczyliśmy już 50 mln złotych.

Z lodowiskiem gonimy Muszynę i Nowy Sącz

Pomysł jest taki. Powstanie stały dach z tkaniny poliestrowej pokrytej PCV, rozciągnięty na drewnianej konstrukcji w kształcie bumerangu. Będzie miał częściowo ruchome zewnętrzne ściany, tak by latem, gdy na lodowisku działają korty tenisowe, można je było rozsunąć albo nawet zdjąć. Takie obiekty powstały w ostatnich latach w Nowym Sączu i Muszynie. To na nich ma być wzorowana gorlicka budowla.

Owszem, lodowisko ma nową wypożyczalnię łyżew, jest sucho, można zostawić buty. Tylko miejsca jest naprawdę mało. Dlatego pod dachem lodowiska ma też mieścić się jego całkiem nowe zaplecze techniczne. Oznacza to, że obecny budynek - blaszak zostanie najpewniej wyburzony, a w tym miejscu powstanie budynek kontenerowy dla sprzętu i obsługi, ale też na szatnie z szafkami, toalety i mała gastronomia.

Wokół lodowiska maja pojawić się z kolei mini trybuny - tak, by rodzice przychodzący tu ze swoimi dziećmi, a nie korzystający ze ślizgawki, mieli gdzie usiąść i poczekać.

Składanie ofert do przetargu upływa 24 sierpnia.

- Mamy nadzieję, że po jego rozstrzygnięciu, jesienią podpiszemy umowę z wykonawcą - mówi Rafał Kukla, burmistrz Gorlic. - Potem ruszy etap projektowania, więc może uda się, że w sezonie 2021/2022 lodowisko będzie pracowało. Wykonawca na realizację prac ma 12 miesięcy, wiec sezon 2023/2024 będzie już na gorlickim lodowisku w nowych realiach - zapowiada burmistrz.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

i Politycznie: posłowie Kurzawa i Sobolewski o reparacjach od Niemiec

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie